Strach przed utratą

Strach jest ? tak przypuszczam ? zawsze (także) strachem przed utratą czegoś! Przeanalizujmy jeszcze raz brzmienie słowa utrata: litera u(o) jest często znakiem zaprzeczenia, jak np. w słowach u-tracić, o-puścić. Można by więc powiedzieć: u-trata ma miejsce wtedy, gdy coś tracimy.

W tym ujęciu nasza kluczowa wypowiedź ma pewien sens: Strach wiąże się zawsze z utraceniem czegoś. A to jest automatycznie związane ze stresem. Czyli strach przed utratą jest najpierw próbą uniknięcia czegoś. Mechanizm ten stanowi o przeżyciu.

W ten sposób strach przed utraceniem czegoś ma z po­czątku jakiś sens ale bardziej sensowne byłoby przestawie­nie się z negatywnej strategii stresu wskutek unikania straty na pozytywną strategię zdobywania czegoś przyjemnego. Zamiast ?mniej niechęci” cel brzmi następująco: ?więcej przyjemności”, innymi słowy: więcej radości życia, większej witalności, lepszego samopoczucia itd. …

Jest to nasz zysk, gdy pojmiemy aspekty straty, przed którą powinien nas ochronić nasz każdorazowy strach. Przypomnijmy sobie jeszcze raz nasze trzy przykłady:

Pan Krokodyl obawia się wszelkiego rodzaju uczucia niepewności. Czuje się dobrze, gdy trzyma wszystko w gar­ści. Przeżywa stres, gdy pojawi się coś nieoczekiwanego, niespodziewanego. Traci wtedy swoje poczucie bezpieczeń­stwa, swą wewnętrzną równowagę. Czyli cierpi wskutek strachu przed utraceniem swego wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa! Im bardziej czuje się zagrożony, tym bar­dziej reaguje agresywnie, biedaczek.

Pani Wiecznie młoda boi się starości. Obawia się utraty tego wszystkiego, co symbolizuje dla niej młodość. Obojęt­nie, czy chodzi tu o podziw flirtujących z nią mężczyzn, zazdrosne spojrzenia innych kobiet, wytrzymałość związaną z młodością czy też inne cechy.

Im więcej pojawia się możliwych do stracenia ?mocnych punktów”, tym bardziej boleśnie odczuwa to jako za­grożenie!

Pan Bezkrytyczny na swoim punkcie obawia się swych ukrytych tendencji homoseksualnych. Zagrażają one jego obrazowi samego siebie jako ?prawdziwego mężczyzny” czy ?przyzwoitego faceta”, zależnie od tego, jak go zaprog­ramowano w dzieciństwie i młodości. Chce koniecznie trzymać się tego obrazu, niezależnie od ceny. A kosztuje to bardzo dużo! Ta walka zajmuje mu dużą część życia. Uważa, że walczy z innymi, ale w rzeczywistości zwalcza (zgodnie z programem) ?zło” w samym sobie.

Zapamiętaj: Gdy zaprzeczamy części własnego ?Ja”, to zaczynamy nienawidzić wszystkich ludzi, w których odkrywamy rzeczy przypominające nam o zaginio­nych częściach naszego zaprzeczanego wnętrza.

Jak to opisał psychiatra Arno Gruen: Myślimy tylko, że nienawidzimy czegoś ?na zewnątrz”. Ta nienawiść może ? jeśli jest naprawdę bardzo silna ? wy­glądać tak, jakbyśmy mieli prawo do postrzegania tych czy innych ludzi jako wrogów, jakbyśmy musieli ich podbić (zdobyć, zawojować). Ale w gruncie rzeczy próba zapanowa­nia nad innymi… jest błędna. Bo nie można zdobyć samego siebie…

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.